Młodzieżowy Telefon Zaufania

t22 635 93 92

Każdy piątek, 16.00-20.00

Jego wysokość penis

 
Autor/ka: 
Wittkamp Volker
Wydawnictwo: 
Feeria
Rok: 
2017

Są takie książki, których wolelibyśmy_wolałybyśmy nie wyciągać z torby w zatłoczonym autobusie, przy ciekawskich spojrzeniach współpasażerów... i które mimo wszystko wyciągamy i czytamy jak szaleni_szalone, bo są tak dobre, że nagle przestaje nas wszystko poza nimi interesować. Przedstawiam wam jedną z nich.

Na początek zagadka: która grupa lekarzy ma największe poczucie humoru? Autor "Jego wysokości penisa" twierdzi, że urolodzy... Cóż, nie do końca wiedziałam,
czy wierzyć temu sądowi z prostej przyczyny: napisał go urolog. Jednak już po kilku stronach książki wiedziałam, że albo jest to prawda, albo Volker Wittkamp jest bardzo nietypowym lekarzem. W sumie i jedno, i drugie stwierdzenie pewnie jest prawdą...


"Niezbyt zadowolony z życia kosmita"?

To, co moim zdaniem jest największym atutem "Jego wysokości penisa" to to,
że prawdopodobnie dopiero po przeczytaniu ostatniej strony uświadomicie sobie,
że właśnie przeczytaliście_łyście książkę medyczną. Znajdziecie w niej informacje o penisie, jądrach, moczowodach, nasieniu, hormonach, pęcherzu, nasieniowodach, nerkach, prostacie... Dowiecie się jak są zbudowane, jakie funkcje pełnią, jak o nie dbać (przy lekturze żadnej książki nie wypiłam tyle wody, co przy tej!) i co może się stać, kiedy nie pracują prawidłowo. Czyli skrócony kurs urologii… Ale jednak nie jest to zwykły kurs. Może dlatego, że penis w przekroju poprzecznym porównywany jest do "niezbyt zadowolonego z życia kosmity" (już chyba nigdy nie pozbędę się tego obrazu z głowy). Może też dlatego, że każdy rozdział rozpoczyna się od prezentacji danego narządu i niczym ze "złotych myśli" w podstawówkowym zeszycie możemy dowiedzieć się jaki jest ulubiony film plemnika, za czym nie przepada penis, czy jaka jest ulubiona potrawa jąder (tak, sałatka jajeczna). Nie zabraknie gry słów, suchych żarcików i skojarzeń. Oj, nie zabraknie… na żadnej stronie. Fakty zostały zgrabnie przemycone w postaci historii, dygresji, opowiastek. Rysunków...

Druga fantastyczna sprawa, to praktyczność. Mogę analizować tabelki, wykresy, czytać definicje, ale nic mnie tak nie cieszy, jak opis życiowej sytuacji i praktyczne wskazówki. Przeczytamy więc o tzw. "blue balls", skrzywionych penisach, stulejce, preejakulacie, zaburzeniach erekcji, zapaleniu pęcherza… i wielu, wielu innych. Dobre rady wujka Volkera jak najbardziej otrzymacie w pakiecie.

Jednak nie samymi praktycznymi poradami człowiek żyje. Czymże byłaby ta książka bez nikomu niepotrzebnych, ale arcyciekawych faktów, których znajomością można zabłysnąć na imprezie? Do tej grupy zaliczyłabym opowieści o tym, co ciekawego urolodzy znajdują w odbytnicach swoich pacjentów, jaka profesja może wiązać się
z częstym zapaleniem pęcherza, czym zasłynął odkurzacz firmy Kobold (bardzo niepraktyczne!) i to, jaką emotikonkę prawdopodobnie wysłałby ci twój penis (jeśli go posiadasz i jeśli penisy potrafiłyby pisać na klawiaturze).

Volker Wittkamp pokazuje, że nie należy obawiać się wizyty u urologa, zadawania pytań, że dbałość o własne zdrowie tak naprawdę jest fajne; że urolodzy mogą być bardziej wyluzowani niż nam się wydaje i wizyta nie musi być straszna, krępująca. Zazwyczaj pogawędki o penisach są śmieszne - dlaczego więc nie mogą być takie u lekarza? ;) Jeśli chcecie ze swojego sprzętu korzystać jak najdłużej i chcecie go widzieć w jak najlepszym stanie przez długie lata, dbajcie
o niego tak, jak dbacie o całą resztę swojego ciała. On też czasem potrzebuje przeglądu i odrobiny troski. Odwdzięczy się wam z nawiązką.

 

Książka nie tylko dla osób posiadających penisy

Jak najbardziej polecam książkę chłopakom, mężczyznom - aż szkoda nie wiedzieć jak wiele ciekawych rzeczy dzieje się u was, "tam w środku"!

Natomiast absolutnie nie jest to książka jedynie dla przedstawicieli rodzaju męskiego – wszystkie osoby zainteresowane tematem - książka w dłoń i do lektury, bo jest naprawdę fascynująca. Zresztą pęcherze mamy wszyscy i to jednak częściej Panie są zmuszone przypominać sobie o jego istnieniu. Dlatego niezależnie od tego, jakie genitalia nosisz między nogami, serdecznie polecam ci tę książkę, bo to zwyczajnie bardzo dobra lektura i kawałek potrzebnej, dobrze przyswajalnej wiedzy.

Jego wysokość penis na pewno będzie zaszczycony ;)

 


Recenzję napisała: Magdalena Woźna

 

Recenzję znajdziesz również na naszym blogu NaTemat.

JAK UZYSKAĆ POMOC OD EDUKATOREK/-ÓW PONTONU?

NAJNOWSZE TEMATY NA FORUM

Nasi grantodawcy

X