W naszym kraju poparcie dla edukacji seksualnej w szkołach deklaruje ok. 70% obywateli*. Nadal jednak wielu osobom wydaje się, że edukacja seksualna przynosi więcej szkód niż korzyści. Chcą one chronić dzieci i młodzież przed „zepsuciem” i zupełnie nie biorą pod uwagę tego, że wiedza nie deprawuje, ale pomaga podejmować dojrzałe decyzje.

Rozprawiamy się z najczęstszymi zarzutami.

Mit 1: Edukacja seksualna przyspiesza inicjację seksualną
Międzynarodowe badania wykazały, że wprowadzenie programów edukacji seksualnej do szkół często opóźnia lub zmniejsza aktywność seksualną młodzieży oraz prowadzi do częstszego stosowania antykoncepcji. Programy te są skuteczniejsze, jeżeli zaczyna się edukować, zanim młodzi ludzie rozpoczynają życie seksualne. Wiedza na temat asertywności, radzenia sobie z przemocą i presją rówieśniczą pomaga uchronić się przed wymuszoną inicjacją. Więcej tutaj.

Mit 2: Informacje o życiu seksualnym deprawują niewinne umysły dzieci
Dorośli najczęściej zapominają, jak to było, gdy sami byli młodzi. Dzieci i młodzież to istoty seksualne i to normalne, że o seksie myślą lub chcą wiedzieć jak najwięcej. Zdecydowanie lepiej, gdy otrzymują informacje z wiarygodnych źródeł, a nie muszą szukać na własną rękę, co często prowadzi do wiary w mity i stereotypy.

Mit 3: Najlepsze efekty wychowawcze daje promocja abstynencji
Dorośli zapominają, że najlepszą metodą do zachęcenia młodych ludzi jest powiedzenie, by czegoś nie robili. Nawet z czystej przekory na złość nauczycielom młodzież potrafi robić nieodpowiedzialne rzeczy. Promowanie jedynie abstynencji seksualnej nie zniechęca do seksu i nie opóźnia wieku inicjacji seksualnej. Ma za to negatywne konsekwencje w postaci ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży i rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych drogą płciową. Więcej o badaniach na ten temat tutaj.

Mit 4: Edukacja seksualna zachęca do seksu
Świadomość ryzykownych zachowań oraz konsekwencji seksu w bardzo młodym wieku na pewno nie przyspiesza decyzji o współżyciu. Kiedy młodzi ludzie wiedzą, czym grozi seks bez zabezpieczenia, zastanowią się, zanim zdecydują się na kontakty seksualne. Wiedza na temat różnych zachowań seksualnych nie wpływa bezpośrednio na chęć eksperymentowania w tym zakresie.

Mit 6: Edukacją seksualną dzieci powinni zajmować się wyłącznie rodzice
Sytuacja, w której rodzice bez skrępowania i chętnie rozmawiają z dzieckiem o różnych aspektach seksualności, jest ideałem. W praktyce zdarza się jednak rzadko. Rodzice sami mogą nie być w stanie o tym rozmawiać lub mieć bardzo konserwatywne poglądy i uniemożliwiać dzieciom zdobywanie wiedzy, do której zgodnie z Konwencją Praw Dziecka mają prawo. Często też w rodzinach ma miejsce przemoc i wykorzystywanie seksualne. Dlatego też konieczny jest udział szkoły w procesie edukacji.

Mit 7: Dziecko nie powinno chodzić na zajęcia z edukacji seksualnej, jeżeli godzi to w uczucia religijne rodziców
Trybunał Praw Człowieka w 1976 r. orzekł, że państwo musi zagwarantować obywatelom bezstronną edukację. Rodzice mają prawo do wychowywania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami, jednak w szkole powinno się przekazywać wiedzę w sposób obiektywny i pluralistyczny, czyli uwzględniający różne stanowiska. Takie wychowanie nie godzi w niczyje uczucia.

Mit 6: Katolicy nie powinni wiedzieć nic o seksie przed ślubem
Według hierarchów Kościoła katolickiego wiedza na temat seksualności i antykoncepcji powinna być ściśle reglamentowana. Dostępna staje się ona dopiero na naukach przedmałżeńskich przed ślubem i podawana jest jedynie w zakresie dopuszczalnym przez Kościół. Nie potrafimy jednak przytoczyć żadnego racjonalnego argumentu za tym, by osoby wierzące nie mogły wiedzieć, jakie są metody antykoncepcyjne lub ryzykowne zachowania seksualne. Jeżeli ktoś nie chce stosować antykoncepcji hormonalnej czy prezerwatyw, to i tak nie będzie ich stosował. Niezmanipulowana wiedza pozwala dokonać świadomego wyboru. Edukacja seksualna nie zachęca bynajmniej do uprawiania seksu przed ślubem.

Mit 7: Każdy może prowadzić zajęcia z edukacji seksualnej
Każdy coś tam wie o seksie, jednak zajęcia w szkole czy innych placówkach wychowawczych powinny prowadzić osoby wykształcone i kompetentne w tej dziedzinie. Nie można powierzać ich ludziom przypadkowym, ustosunkowanym wrogo do seksualności lub przeciwnikom szerzenia wiedzy na te tematy, co, niestety, często ma miejsce w szkołach.

Mit 8: Osoba prowadząca zajęcia ma prawo do nauczania zgodnie ze swoim sumieniem
Wiedzę należy przekazywać w sposób obiektywny, zgodny ze współczesnymi standardami naukowymi. Podczas lekcji niedopuszczalne jest przekazywanie jedynie własnego zdania ani indoktrynacja na rzecz „jednego słusznego” światopoglądu. Każdy człowiek ma prawo do rzetelnej informacji i nie musi wysłuchiwać osobistego zdania nauczyciela.

Mit 9: Edukatorzy seksualni to zboczeńcy, ich motywacja jest podejrzana
Ludzie, którzy zajmują się prawdziwą edukacją seksualną, to najczęściej ideowcy, którzy wierzą w naukę i prawa człowieka. Ich osobiste motywacje mogą być różne, jednak na pewno nie promują oni rozwiązłości, ani nie zachęcają do seksu. Nie opowiadają o swoich doświadczeniach, ani nie interesują się intymnymi przeżyciami uczniów.

Mit 10: Edukacja seksualna to promowanie produktów koncernów farmaceutycznych
Leki na ból głowy lub przeciwko nowotworom produkują te same koncerny, jednak w tym przypadku nikt nie twierdzi, że nie powinno się o tym informować. Taki argument to czysta manipulacja.

Mit 11: Wychowanie do życia w rodzinie to najlepsza nazwa dla zajęć z edukacji seksualnej
Zdecydowanie nie. Zakłada ona, że seks ma miejsce jedynie w małżeństwie, że każdy młody człowiek jest heteroseksualny i założy rodzinę. Jest to oczywiście fałsz. Jeżeli prawodawcy tak bardzo obawiają się nazwy „edukacja seksualna”, proponujemy powrót do określenia „Wiedza o życiu seksualnym człowieka”.

Jesteś uczniem podstawówki, gimnazjum lub szkoły ponadgimnazjalnej?
Oto twoje prawa:

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem uczęszczanie na przedmiot wychowanie do życia w rodzinie nie wymaga już zgody rodziców. Nie jest jednak obowiązkowy – rodzic lub opiekun dziecka oraz pełnoletni uczeń/uczennica mają prawo nie wyrazić zgody na uczestnictwo i dostarczyć do szkoły odmowę na piśmie. Z tego przedmiotu nie wystawia się ocen i nie decyduje on o przejściu do następnej klasy. Widać więc, że nie jest traktowany jak pozostałe.

Zajęcia muszą być realizowane w szkołach podstawowych (klasy V i VI), gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych w szkołach publicznych i niepublicznych o uprawnieniach szkół publicznych.

W każdej klasie ma odbywać się 14 godzin rocznie, w tym po 5 godzin z podziałem na dziewczyny i chłopców. UWAGA! Zajęcia muszą się odbywać nawet, jeżeli chętna jest tylko jedna osoba! Nie może być tak, że dyrektor rezygnuje z nich lub zamienia je na inne zajęcia. Warto więc egzekwować swoje prawa.

Bibliografia – podstawa prawna zajęć z wychowania do życia w rodzinie:

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 r. w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego, Dz. U. Nr 67, poz. 756.

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół, Dz. U. 2009, Nr 4, poz. 17.

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego z dnia 10 sierpnia 2009 r., Dz. U. Nr 131, poz. 1079.

* Badania TNS OBOP (wrzesień 2009, próba 1002 osoby w wieku 15 i więcej lat).

Paulina Wawrzyńczyk