Chanel Miller jest siostrą, córką, pisarką, artystką i autorką książki „Nazywam się”. W 2015 roku została zgwałcona przez Brocka Turnera na kampusie Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii. Doświadczenie gwałtu oznaczało dla niej wówczas utratę własnej tożsamości. Nagle z Chanel Miller stała się Emily Doe – ofiarą przemocy seksualnej, której cały życiorys miałby ograniczać się do wydarzeń ze stycznia 2015 roku. Książka „Nazywam się” jest opowieścią o przemocy seksualnej, kulturze gwałtu, systemie obrony sprawców oraz próbą pozbycia się etykiety „ofiary” i pokazania, że doświadczenie napaści seksualnej nie przekreśla naszej tożsamości. 

17 stycznia 2015 roku Chanel została znaleziona nieprzytomna przy śmietniku na kampusie Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii. Nie miała na sobie majtek, jej sukienka była podciągnięta do piersi, we włosach miała mnóstwo ziemi i igieł, a na ciele siniaki i krew. Odzyskała przytomność w szpitalu, w którym poinformowano ją, że prawdopodobnie została ofiarą napaści seksualnej. Nadano jej fałszywe imię i nazwisko – Emily Doe, które miało zapewnić  jej anonimowość, oraz rozpoczęto przesłuchania i procesy w tej sprawie. 

Kultura gwałtu

Piekło Chanel nie zakończyło się w momencie odnalezienia jej na kampusie. Gwałt wpłynął na całe jej późniejsze życie. Zrezygnowała z pracy, kilkakrotnie zmieniała miejsce zamieszkania, nie mogła jeść i bała się zostawać sama. Nie miała ochoty na kontakty seksualne ze swoim partnerem, ponieważ każde zbliżenie przywoływało wspomnienia z napaści. Mimo przerażającego doświadczenia przez długi czas musiała walczyć w sądzie o udowodnienie winy sprawcy. Każde jej słowo i każdy, nawet najmniejszy element jej historii był wykorzystywany przez adwokata Turnera przeciwko niej.

Podczas rozpraw zadawano Chanel pytania o to, w co była ubrana, ile wypiła, dlaczego tańczyła w taki, a nie inny sposób, czy wcześniej zdarzyło jej się stracić przytomność po alkoholu. Pod artykułami na swój temat czytała anonimowe komentarze ludzi, którzy twierdzili, że ich córki na pewno nie doprowadziłyby się do podobnego stanu. W tej rzeczywistości winni gwałtu byli absolutnie wszyscy – od rodziców dziewczyny, którzy źle wychowali córkę, przez siostrę, która zostawiła ją na imprezie, po samą Chanel, która wypiła zbyt dużo alkoholu i założyła za krótką sukienkę. W świecie kultury gwałtu winnym nie był jedynie sprawca. 

Nazywam się Chanel Miller 

Brock Turner został uznany za winnego postawionych mu trzech zarzutów i skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności, co stanowi jedną z najniższych możliwych kar. Nie było to jednak zakończenie historii, ponieważ doświadczenie gwałtu nie znika wraz z udowodnieniem winy i ukaraniem sprawcy. Chanel stanęła przed próbą odzyskania własnej tożsamości. Z początku wykreowała niejako drugą siebie – Emily Doe. Stawała się nią zawsze, gdy wracały do niej wspomnienia z 2015 roku, i za każdym razem, gdy musiała walczyć w sądzie o sprawiedliwość i prawdę. Starała się zdusić tę część siebie w codziennym życiu. Zdała sobie jednak sprawę, że doświadczenie gwałtu jest jej częścią. Nie narodziła się w momencie napaści seksualnej w 2015 roku. Gwałt nie odebrał jej też własnej tożsamości i nie wymazał tego, kim była wcześniej. W książce „Nazywam się” po raz pierwszy publicznie ujawniła swoje prawdziwe imię i nazwisko.

Oświadczenie Emily Doe

Oświadczenie Chanel o wpływie wydarzeń na jej życie (w którym podpisała się jeszcze jako Emily Doe) zostało opublikowane na platformie Buzfeed 6 czerwca 2017 roku. Dziewczyna zwracała się w nim bezpośrednio do swojego oprawcy na sali sądowej. Mówiła, że alkohol i utrata przez nią przytomności nie są czynnikami łagodzącymi karę, ponieważ winnym gwałtu jest zawsze gwałciciel. Oświadczenie szybko stało się wiralem i w kilka dni wyświetlono je 11 milionów razy oraz przedrukowano w wielu gazetach. Jej słowa dawały siłę wszystkim kobietom z podobnym doświadczeniem, którym często nikt nie wierzył lub nie chciał ich wysłuchać. Przyczyniły się też do silnego sprzeciwu wobec bagatelizowania problemu kultury gwałtu. 

Chciałabym podkreślić, że historia Chanel nie jest wyjątkiem. Że w samej Polsce 87% kobiet doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej, 25% zostało zgwałconych, a 91% gwałtów nie zostaje zgłoszonych na policję*. Że większość sprawców przemocy seksualnej to osoby znajome ofierze, a do większości napaści dochodzi w domach lub mieszkaniach. Jednak każda osoba składająca się na te wszystkie statystyki ma swoją historię i każda, niezależnie od jakichkolwiek okoliczności, jest ważna i powinna zostać wysłuchana. Chanel Miller postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem i swoją historią. Jak sama wspomina na pierwszej stronie: „dam, co mogę; weźmiecie z tego, co zechcecie”. Ja „wzięłam” z niej przede wszystkim mnóstwo wiedzy o tym, czym jest kultura gwałtu, oraz o tym, jak pomijane, stygmatyzowane i unieważniane są głosy ofiar, ale również mnóstwo siły do zmieniania tej rzeczywistości. 

 

* Dane pochodzą z raportu o przemocy seksualnej Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER z 2016 r.

 

 

Tytuł: „Nazywam się. Moja historia”

Autorka: Chanel Miller

Tłumaczenie: Kamila Slawinski

Wydawnictwo Marginesy

Warszawa 2021

 

Autorka recenzji: Marcelina Cywińska

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *