Tekst 5.

Jean-Benoit Casterman, “Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”, wyd. M, 2011.

Chłopcy myślą wyłącznie o seksie? FAŁSZ. Zresztą zastanówcie się, drodzy czytający to chłopcy – czy naprawdę jest tak, że myślicie tylko o seksie? Czy nie macie żadnych pasji? Czy chcecie być sprowadzani do “zwierząt” ze “zwierzęcą” seksualnością, których jedynym celem w życiu jest odbyć jak najwięcej stosunków? To naprawdę smutne, ale też uwłaczające. Zatem prostujemy – nie, chłopcy nie myślą wyłącznie o seksie. Wcale nie muszą być zawsze gotowi i mieć zawsze ochoty na seks. Mogą być delikatni, a naprawdę wielu chłopaków potrzebuje do seksu szczerego uczucia, co zwykle przecież przypisuje się dziewczynom. Wierzymy też mocno, że patrząc pierwszy raz na jakąś kobietę, Waszą pierwszą myślą nie jest “Czy da się ją zaliczyć?”. Jesteśmy przekonani, że widzicie w kobietach więcej, niż ich ciała. Że dostrzegacie ich umysły, pomysły, i postrzegacie je jak partnerki, a nie chodzące biusty. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście maszynkami do seksu.

Tekst 6.

Jean-Benoit Casterman, “Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”, wyd. M, 2011.

To chyba jeden z bardziej szkodliwych fragmentów, jakie ostatnio zrobiły karierę w mediach społecznościowych. Przyjrzyjmy mu się dokładniej.

Zacznijmy od tego, że wyzywający strój nie jest prowokacją. Poza tym, co znaczy wyzywający? Dla niektórych będzie to spódniczka do połowy uda, a dla innych – do kolan. Niezależnie od tego, co dana osoba na siebie włoży – nigdy nie jest to zachęcaniem do przemocy.

Jeżeli dziewczyna chce włożyć biodrówki, pokazać dekolt albo plecy, nie jest to żadne zaproszenie. Jeżeli zaś stanie jej się krzywda – NIGDY NIE JEST TO JEJ WINA. Za przemoc odpowiada osoba dokonująca aktów przemocy, nigdy osoba, która doświadcza przemocy! Jeżeli kiedykolwiek stała Ci się krzywda – nie masz się czego wstydzić. Wstydzić powinien się sprawca.

Poza tym Twój strój, owszem, może odzwierciedlać to, co Ci się podoba, może służyć Ci do wyrażania siebie. Absolutnie jednak nie jest tak, jakoby strój informował o takich cechach jak “szlachetność duszy” albo stan Twojego umysłu. Niezależnie od tego, co na siebie włożysz – zasługujesz na respekt.

To prawda, że “bycie na topie” nie jest oznaką osobowości ani kryterium piękności. Jednocześnie “bycie na topie” (a więc według autorów wkładanie ubrań odsłaniających więcej ciała niż twarz) również nie jest oznaką czegokolwiek. Twój strój nie jest absolutnie żadnym usprawiedliwieniem jakiejkolwiek przemocy.

Tekst. 7.

Jean-Benoit Casterman, “Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”, wyd. M, 2011.

Jeżeli ktoś Cię molestuje, przede wszystkim broń się. Daj mu do zrozumienia, że absolutnie nie akcpetujesz jego “zainteresowania”, bo jest to kierowana w Twoją stronę przemoc. Należy Ci się bezwzględny szacunek. MOŻESZ BYĆ NIEGRZECZNA. Protestuj, nie zgadzaj się, krzycz, szukaj pomocy. Nikt, absolutnie nikt, ani nauczyciel, ani szef, nie ma prawa dotykać Cię bez Twojej zgody ani molestować słownie. Jeżeli coś takiego Ci się przytrafi – powiedz o tym zaufanej osobie; nie daj sobie wmówić, że “faceci tak mają” i że to takie “końskie zaloty”, albo że sprawcy “będzie przykro”. Nie zastanawiaj się, czy mu będzie miło – to nie ma znaczenia. Liczysz się Ty i Twoje odczucia. NIE MUSISZ BYĆ MIŁA.

Tekst 8.

Jean-Benoit Casterman, “Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny”, wyd. M, 2011.

Akurat pierwsze zdanie ma sens – jeżeli doświadczasz molestowania seksualnego, warto poprosić o pomoc kogoś, kto może Cię wesprzeć. Modlitwa może być wsparciem, owszem, ale szanse na ingerencję boską, patrząc na statystyki, są niestety niewielkie. Nawet milion Polek rocznie doświadcza przemocy. Aby to przerwać, trzeba o przemocy mówić głośno. Zachęcamy, aby nie bagatelizować sprawy. Zgłoś się po pomoc do kogoś dorosłego – może to być wychowawca, psycholożka szkolna, rodzina. Możesz też skontaktować się ze specjalistami z Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Sprawcę powinna spotkać za swoje czyny kara. Czystość nie ma tu nic do rzeczy. Zupełnie.

I jeszcze jedna dobra rada:

Być może mignęły Wam ostatnio często udostępniane na Facebooku zdjęcia zrobione podręcznikom, których treść sprowadza się mniej więcej do tego, że dziewczynki są troszkę głupie, ale muszą być na tyle mądre, aby się przypadkiem nie ubrać zbyt wyzywająco, bo chłopcy myślą tylko o seksie i będą chcieli je wykorzystać.

W sumie cieszy nas to, że fotki stały się viralowe; to pokazuje, że bardzo wiele osób ma świadomość, jak szkodliwe i po prostu bzdurne są te teksty. Być może jednak nie wszystko jest takie jasne; być może patrzycie na zdjęcia niektórych fragmentów i nie jesteście pewni, co takiego jest w nich złego czy niewłaściwego. Dlatego też, zamiast pisać tu o autorach tych podręczników, pozwoleniach MEN-u itp. (więcej można poczytać np. tu), sprostujemy fałszywe i szkodliwe informacje, na które mogliście się natknąć. To szalenie istotne, bo podręczniki te nie są w obiegu od wczoraj – część z Was mogła natknąć się na nie w formie zdjęć, ale być może część z Was rzeczywiście natknęła się na nie w czasie zajęć w szkole.

Tekst 1.

Cosik

Joanna Białobrzeska, “Poznaję świat, bo mam 6 lat”, wyd. Didasko, 2016.

Zaczyna się dobrze, od jednego z bardziej znanych cytatów z Hamleta, ale niestety są to tylko pierwsze trzy słowa, „Słowa, słowa, słowa”. Potem lepiej byłoby, aby nikt żadnych słów nie wypowiadał, bo są one nasiąknięte stereotypem. Mamy na oko kilkuletnią dziewczynkę, która mówi o sobie, że jest ładna i zgrabna. W sumie to w porządku. Polskie dziewczynki mają ogromne kompleksy na punkcie swoich ciał, więc samoświadomość i samoakceptacja akurat są pożądane. Ale co to ma wspólnego z nauką? Czy ładna i zgrabna nie może się interesować nauką? Czy moda i nauka się wykluczają? Podpowiadamy – NIE. Masz pełne prawo uważać się za piękną osobę. Możesz też, niezależnie od płci, interesować się swoim wyglądem, ubraniami, modą, trendami. Nie ma w tym nic złego!

Wyjątkowo arogancka jest treść wypowiedzi drugiej dziewczynki. Według autorów osoba, która jest świadoma swojego piękna, na pewno jest zarozumiała. Otóż nie – nie ma nic niewłaściwego w lubieniu siebie. Co więcej, to tekst o pustej głowie jest oznaką zarozumialstwa. Ciekawe, czy wielkim geniuszom świata mody autorzy też by oznajmili, że ze względu na swoje zainteresowania, pasję i zawód mają pusto w głowie. Pewnie nie. I dobrze.

Tekst 2.

Joanna Białobrzeska: „JA, TY – MY. Ala i Adam na tropach zaginionego skarbu”, wyd. Didasko, 2018.

Hi hi, jakaż to rozkoszna dziewczynka, która nie wie, czym jest intelekt! Ale, według taty, to nie problem, ponieważ to chłopcom potrzebny jest intelekt. Dziewczynkom – uroda.

No więc spieszymy z zaprzeczeniem. Nie ma nic złego w tym, by chłopak interesował się swoim wyglądem; poza tym wcale nie musi być ani silny, ani sprytny. A dziewczynki mają prawo nie interesować się swoim wyglądem, a jednocześnie być inteligentne. Uroda i siła są cechami, które można posiadać, ale nie są przypisane do żadnej z płci, a ich obecność lub brak nie stanowi o naszej wartości.

Tekst 3.

Jacek Pulikowski, “Zakochanie… i co dalej?”, Wydawnictwo Misjonarzy Krwi Chrystusa POMOC, 2015.

Autor tego podręcznika odleciał tak bardzo, że jeśli weźmiemy lunetę i spojrzymy na Księżyc, to mamy szansę zobaczyć, jak nam macha ze swojego księżycowego Krateru Niestworzonych Historii. Zacznijmy od wyjaśnienia krok po kroku. Po pierwsze – homoseksualizm nie jest zaburzeniem ani chorobą. Absolutnie nie jest prawdą, jakoby wszystkie opisane przypadki wskazywały na kulturowe pochodzenie homoseksualizmu. Jest to po prostu jedna z wielu możliwych orientacji seksualnych. Homoseksualizm jest normalny i naturalny. To homofobia jest nienormalna i nienaturalna.

Homoseksualizm istotnie został wykreślony z listy zaburzeń i chorób – dlatego, że nie jest chorobą i nie ma żadnych medycznych przesłanek, aby uznać tę orientację za chorobę, co nie ma nic wspólnego ani z ideologią, ani z propagandą.

Być może autor tego podręcznika nie wyjdzie nigdy z szoku, ale… większość osób homoseksualnych ma heteroseksualnych rodziców. Orientacji seksualnej się nie dziedziczy. I nie można się jej nabawić jak grypy.

Homoseksualizmu się nie leczy. Co więcej, takie “terapie” to szalenie szkodliwe procedury, które powodują ogromne cierpienie. Twierdzenie, że “nikt nie potępia homoseksualizmu” i dodanie w następnym zdaniu, że można go leczyć, jest właśnie niesłusznym potępieniem homoseksualizmu i obrzydliwym cynizmem.

Homoseksualizm po prostu jest. Ogromnie nam zależy na tym, aby przekaz ten trafił zarówno do osób homoseksualnych – aby wiedziały, że jest z nimi wszystko w porządku – jak i do osób heteroseksualnych – aby wiedziały, że z osobami homoseksualnymi jest wszystko w porządku.

Tekst 4.

Jacek Pulikowski, “Zakochanie… i co dalej?”, Wydawnictwo Misjonarzy Krwi Chrystusa POMOC, 2015.

Osobie działającej (czyli uprawiającej seks i dążącej do niego) szkodę przynosi nie seks homoseksualny, tylko stereotypy i mity związane z seksualnością. Nie jest prawdą, że przyjemność z seksu maleje w czasie, że powoduje degenerację, rozbicie i przygnębienie. To, co przynosi cierpienie, to ewentualna przemoc i wymuszanie kontaktu, a także wmawianie ludziom, że seks homoseksualny lub pozamałżeński unieszczęśliwia ludzi. Kluczem do zdrowych relacji jest szczerość, szacunek i szanowanie granic drugiej osoby. Jak widać, są to cechy niezależne od płci i stanu cywilnego.

 

Czytaj dalej część drugą